,,Trójca Święta,, oczywiście nie zjawiła się na czas i musiałyśmy razem z Tosią na nią czekać całe 5 minut!Na dodatek zjawili się ubrani w jakieś obcisłe i przymałe kostiumu. Jak się później okazało były to stare kostiumy mamy do ćwiczeń jogi ( wolelibyście nie patrzeć, jak wyglądała cała trójka )Na początku miałam nauczyć ich tak tańczyć , żeby nie zbłaźnili się (znowu) na szkolnej dyskotece.
Na początek mieli pokazać jak tańczą . Aleksander kręcił tyłkiem jakby się hula hop bawił, Michał kręcił się w kółko i po 10 minutach trzeba było lecieć po wiadro bo aciał jak kot ( ,,ać ,ać wymiotować,,).Na deser zostawiłam Adama , króla parkietu .Ja osobiście wolę go nazywać królem wiochy,obciachu ,itp. ,wiadomo , co kro woli.No więc włączył na cały regulator hit nad hitami , piosenkę ,,Ona tańczy dla mnie ,,( 10 minutach sąsiad przyleciał ze skargą ,żeby wyłączyć ten jazgot i chwała mu za to).Co jak co , ale disco polo to ja nienawidzę. Wlazł na środek pokoju , zaczął śpiewać na cały ryj i ruszać kuprem jak pingwin( od tej pory mówię na niego Pingu ;P).Tym razem Tosia zemdlała .Barany chciały zdejmować skarpetę i ją cucić
, i tak po 5 minutach rozpoczęła się bitwa o to kogo skarpetki śmierdzą najbardziej , każdy twierdził , ze jego . Nie wytrzymałam , wzięłam rozmach i jak ich trzepnełam ... Dobrze , że stali jeden za drugim , przodem do mnie , bo gdy walnełam jednego drugi automatycznie leciał z nim na podłogę.Gdy grzmotneli o podłogę rozległ się głuchy trzask , już miałam nadzieję , że im coś do głowy wpadło, ale gdzie tam.(Aleksander doznał czegoś tam...Gdy lekarz tłumaczył nic nie zrozumiałam).To chcąc czy nie , po karetkę trzeba dzwonić i tłumaczyć:,,Panie , nie panikuj mi tutaj , tylko wyślij ze dwie karetki, bo mam tu cztery nieprzytomne osoby!,,
Na tym skończyła się nasza lekcja.A co do Zuzy plotki szybko się rozniosły i zaraz po tym pobiegła do Aleksandra wlatując mu prosto w ramiona . Michał i Adam wtedy złamane serduszka i jak jako ,,dobra,, siostra MUSIAŁAM pomóc im to wyleczyć.A tak na stronie , to była kara od rodziców którzy byli nieugięci na moje tłumaczenie , że z głupoty coś im się w mózgach poprzewracało i stracili przytomność.Tosia obudziła się ze dwie godziny później i dziękowała mi ,że nie pozwoliłam zdjąć im skarpet.
Jedynym plusem tej sytuacji było to , że baranów nie było przez 3 dni w domu i że nic nie pamiętali z tego fatalnego dnia....

Świetny post :D Ja mam tylko jednego barana i to 12 lat młodszego :D
OdpowiedzUsuńprawdziwa-milosc-jest-tylko-jedna.blogspot.com zapraszam! ;*