Teraz moja wersja na temat tego, jak się poznałyśmy.
Więc tak, było to 1 września. Przyszedł czas na pójście do szkoły. Jak chyba każde dziecko byłam wesoła i bardzo chciałam być "duża", a szkoła sprawia, że sześciolatka staje się "duża" i wszyscy z rodzimy jej to mówią.
Jednak nie było tak jak to sobie wyobrażałam (i jak mówiła mi mamusia). Mimo małej liczby latek od razu skumałam o co w tym chodzi. Mój entuzjazm minął błyskawicznie. Nim się mama obejrzała, ja z krzykiem byłam już na parkingu i panicznie szarpałam drzwi auta.
No ale wróćmy do tematu, bo trochę nam uciekł. Więc jak poznałam Hanię? Było to tak...
Gdy rozpoczęcie piekła (ehm... To znaczy szkoły ;P) dobiegło końca, wszyscy udali się do klas. Ja trafiłam do klasy znajdującą się naprzeciwko gabinetu Czarnej Wdowy (wtedy była ona jeszcze "Szanowną Panią Dyrektor") szkoła najwyraźniej wiedziała już o mnie wcześniej. Tak czy siak, znalazłam się w klasie z nieśmiałą, cichutką dziewczynką, która przez całe lekcje i nawet przerwy (!!!) siedzi jak myszka pod miotłą w kąciku klasy. Spytacie pewnie : Kto to? To nasza Hania! A jak to się więc stało, że ja, energiczna dziewczynka zaprzyjaźniła się z cichutką grzeczniutką Hanią?
Odpowiedź jest prosta: jej bracia! Ci starsi od mnie chłopcy przychodzili często do naszej klasy, aby "pożyczyć" piątkę od naszej szarej myszki. Jak zawsze bacznie obserwowałam ich odwiedziny, wolno uświadamiając sobie, jakie z nich barany.
W opowieści musi być oczywiście wątek miłosny. Gdy te pacany bardzooo często odwiedzali naszą klasę, ja jak głupia zauroczyłam się w Michale. Ach ta miłość... No nieważne. A właściwie to ważne! Bo ta miłość spowodowała, że wdałam się w bójkę i zaprzyjaźniłam z Hanią.
W opowieści musi być oczywiście wątek miłosny. Gdy te pacany bardzooo często odwiedzali naszą klasę, ja jak głupia zauroczyłam się w Michale. Ach ta miłość... No nieważne. A właściwie to ważne! Bo ta miłość spowodowała, że wdałam się w bójkę i zaprzyjaźniłam z Hanią.
Był to chyba październik... Ach ta moja pamięć. Chłopcy przyszli w "odwiedziny" do Hani, przy okazji sprawdzając, czy ich klockowy majątek jest nienaruszony. Bo wiecie... Przed każdym oficjalnym pojedynkiem chłopcy (i rozwydrzone dziewczynki takie jak ja) obstawiali pewną ilość klocków, które zastępowały pieniądze. Ale nie wszystkie klocki mają taką samą wartość! Co to to nie! Otóż żółte klocki najmniej warte (jest ich najwięcej), czarne zaś są najdroższe, jeden czarny klocek warty jest tyle, co 10 żółtych!
Tak więc chłopcy przyszli zerknąć, czy ich majątek nie został skradziony. I co? Nie było ani klocka! Szybko jednak wydało się, że skarb wykradł nijaki Jakub Prędzki (debil nr 2 ) z zerówki. To oczywiście oznaczało, że będzie bójka o odzyskanie majątku. W walce oprócz Michała uczestniczył też: Kamil Skubski, Marek Jazgoda, Adam i Olek oraz kilka innych mało istotnych osób chcących zdobyć uzbierany przez Michała zarobek. Każdy z uczestników pojedynku obstawiał pewną ilość klocków, w razie wygranej zgarniał całą pulę (w razie przegranej tracił to, co obstawił). Ja też postanowiłam wziąć udział w bitwie (oczywiście ze względu na to, że chciałam się popisać przed Michałem l). Obstawiłam 20 żółtych, 10 zielonych i 3 czarne.
Tak więc chłopcy przyszli zerknąć, czy ich majątek nie został skradziony. I co? Nie było ani klocka! Szybko jednak wydało się, że skarb wykradł nijaki Jakub Prędzki (debil nr 2 ) z zerówki. To oczywiście oznaczało, że będzie bójka o odzyskanie majątku. W walce oprócz Michała uczestniczył też: Kamil Skubski, Marek Jazgoda, Adam i Olek oraz kilka innych mało istotnych osób chcących zdobyć uzbierany przez Michała zarobek. Każdy z uczestników pojedynku obstawiał pewną ilość klocków, w razie wygranej zgarniał całą pulę (w razie przegranej tracił to, co obstawił). Ja też postanowiłam wziąć udział w bitwie (oczywiście ze względu na to, że chciałam się popisać przed Michałem l). Obstawiłam 20 żółtych, 10 zielonych i 3 czarne.
Bitwa była zacięta, to jeden dał drugiemu z liścia, to trzeci czwartemu podstawił nogę, gdy ten próbował kopnąć piątego, który gryzł szóstego. Ja okładałam pięściami pierwszego, który tym razem próbował dusić trzeciego, itd. Po 30 minutach krwiożercza wojna dobiegła końca. Wszyscy walczący odnieśli rany, łącznie ze mną (byłam podrapana, bolała mnie noga i na prawym ramieniu miałam odcisk zębów). Ja oczywiście wygrałam, a moją nagrodą była kupa żółtych, zielonych, niebieskich i czarnych klocków. Byłam wtedy taka dumna z siebie ... Bardziej niż wtedy, gdy kopnęłam debila nr 1 w brzuch i rozpłakał się jak baba.
Wtedy tez przejrzałam na oczy. Otóż widząc ślimarczącego się Michała, który czołgał się po posadzce i walił wściekle pięściami o beżowe panele, od razu odechciało mi się romansów. Jednak Adam i olek nadal się bili, tracąc przy tym spore ilości krwi. Wzięłam się do rozdzielania dwójki palantów. Wtedy dołączyła do mnie siostra tych baranów, Hania. Gdy tylko chłopcy byli w dostatecznej odległości od siebie, razem z Hanią zaciągnęłyśmy ich do pielęgniarki. Oczekując na werdykt na temat zdrowia poszkodowanych w walce, rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym. Okazało się, że mamy ze sobą sporo wspólnego.
I tak zaczęła się nasza chora przyjaźń.
To chyba tyle. Do usłyszenia, moi kochani maniacy głupot :P.
Tosia ♥
Wtedy tez przejrzałam na oczy. Otóż widząc ślimarczącego się Michała, który czołgał się po posadzce i walił wściekle pięściami o beżowe panele, od razu odechciało mi się romansów. Jednak Adam i olek nadal się bili, tracąc przy tym spore ilości krwi. Wzięłam się do rozdzielania dwójki palantów. Wtedy dołączyła do mnie siostra tych baranów, Hania. Gdy tylko chłopcy byli w dostatecznej odległości od siebie, razem z Hanią zaciągnęłyśmy ich do pielęgniarki. Oczekując na werdykt na temat zdrowia poszkodowanych w walce, rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym. Okazało się, że mamy ze sobą sporo wspólnego.
I tak zaczęła się nasza chora przyjaźń.
To chyba tyle. Do usłyszenia, moi kochani maniacy głupot :P.
Tosia ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz